czwartek, 21 sierpnia 2014
Oito
Ta nagła przerwa w grze zupełnie mnie rozkojarzyła. Trener podawał nam ostatnie wskazówki, ale nic nie zdążyłam z tego usłyszeć.
-Kurwa. - warknęłam pod nosem, ocierając ręcznikiem spoconą twarz.
Zacisnęłam zęby, próbując ignorować rwący ból łydek. Pojawił się nagle, ale nie chciałam dać po sobie nic poznać. Nie mogłam zostawić dziewczyn i zejść z boiska. Nie teraz, nie w takim momencie.
Kira poklepała mnie po policzkach, próbując mnie zmotywować.
-Damy radę! Jeszcze tylko trochę! - krzyknęłam do niej.
Cała hala wypełniona była kibicami. Studenci, miejscowi mieszkańcy, a nawet telewizja. Uniwersytecka liga piłki ręcznej przez kilka artykułów w gazecie nagle stała się bardzo popularna. I było to dla nas wielkim szokiem. Mecz podobno był nadawany na żywo w lokalnej telewizji, jak powiedziała mi Kira, ale dalej w to nie wierzyłam. Nigdy nie grałyśmy przy pustych trybunach, ale to baseball, piłka nożna i koszykówka cieszyły się większą popularnością.
Najbardziej zaskoczył nas telebim, który zobaczyłyśmy zanim weszłyśmy na halę. Trener wspominał o jeszcze jednym, obok głównego budynku uczelni. Tam ponoć zebrał się spory tłum gapiów. Telebim, telewizja? Czysta abstrakcja!
Miałam wrażenie, że szumi mi w uszach od tego wrzasku na hali.
"Nasze waleczne serca! Doprowadzą nas do zwycięstwa!" - krzyczeli ludzie na trybunach, dopingując nas coraz głośniej.
Przed oczami czmychnęła mi uczelniana maskotka, podrygując radośnie do przyśpiewki kibiców.
"Tokio, majestatyczne Tokio..."
"Miasto drużyny walecznych serc..."
Ludzie skakali na trybunach, przez co miałam wrażenie, że cały budynek aż się trząsł.
"Dumni jesteśmy z naszej potęgi..."
Obserwowałam szalejących kibiców z otwartymi ustami. "Drużyna walecznych serc" - tak nazwał nas jakiś dziennikarz trzy dni temu, gdy rozbiłyśmy drużynę z Osaki. Nazwa, jak widać, błyskawicznie się przyjęła, a studenci przez te trzy dni zdążyli stworzyć nową przyśpiewkę. I naprawdę robiło to wrażenie.
"Żaden przeciwnik nas nie przegoni... "
"Boją się nas w całej Japonii...",
-Lena! - Kira klepnęła mnie w ramię, odrywając moją uwagę od kibiców. - Mai blokuje siódemkę, a ty rób swoje! - wrzasnęła mi do ucha.
Kiwnęłam tylko głową, a gdy przerwa się skończyła, wróciłyśmy na boisko.
"Nasze waleczne serca! Doprowadzą nas do zwycięstwa!"
Śmieszna przyśpiewka, wymyślona przez studentów. Była zabawna i brzmiała wręcz idiotycznie. Potęga, duma, waleczne serca? Ale to właśnie jakby dodało nam skrzydeł. Łydki bolały mnie tak, że miałam łzy w oczach. Prowadziłyśmy tylko jednym punktem, przez co przeciwniczki szybko mogły nas dogonić.
Sędzia wznowił akcję, a Mai, jak wcześniej było ustalone, starała się zablokować irytującą "siódemkę", która była szybka i odbierała nam piłki. Była wyższa ode mnie i lubiła faulować, na co sędziowie już nie zwracali uwagi.
Asa przejęła piłkę, rzucając ją w moją stronę. Ruszyłam w stronę bramki przeciwnika, a za mną "siódemka", która wyrwała się Mai. Próbowała odebrać mi piłkę. Byłam od niej szybsza, ale ta złapała mnie za koszulce, ciągnąc mocno ku sobie. Czułam, że zaraz obie się wywrócimy, więc w panice rzuciłam piłkę do Kiry.
Cudem złapałam równowagę i mocno odepchnęłam od siebie irytującą dziewczynę.
-Przestań mnie faulować do cholery jasnej! - krzyknęłam do niej.
Zrobiła zszokowana minę. Nie spodziewała się, że Gaijin mówi biegle po japońsku?
Nie zdążyłyśmy się pokłócić, bo przerwała nam wrzawa na trybunach. Mai wskoczyła mi na plecy. Zdezorientowana obróciłam się w stronę dziewczyn.
-Mamy medala! - Mai wykrzyczała mi do ucha.
***
Założyłam bluzę, odgarniając długie włosy. Dopiero co je umyłam, a znów lepiłam się od szampana. Mai biegała po szatni
Kira przyłożyła mi lód do łydki. Na mojej szyi wisiał ciężki medal, choć czułam, że wcale na niego nie zasługuję.
-Zasługujesz. - powiedziała Kira, czytając mi w myślach. - Piłka ręczna to sport drużynowy, pamiętaj o tym.
Podniosłam się z ławki i ruszyłam w stronę wyjścia z szatni. Ten zastrzyk przeciwbólowy zrobił swoje, bo łydki choć spuchły mi okropnie, w ogóle mnie już nie bolały.
_______________________________________________________________________________
Przepraszam, że tak długo mi zeszło. Mam nawał w pracy. Druga część rozdziału pojawi się jutro.
Doskonale wiem, że ten nowy szablon trochę irytuje. :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarze:
Czekamy na ten dzisiejszy rozdział.
Pozdrawiam
Vea
www.siatkarskie-miniaturki.bloog.pl
Prześlij komentarz