piątek, 22 sierpnia 2014
Nove
Wyskoczyłam z autobusu i taszcząc za sobą małą walizkę, podążyłam w stronę dużego budynku lotniska Haneda. Leciałyśmy dzisiaj z Tokio do Sapporo. Właściwie to chciałam na tydzień polecieć do Polski, ale ceny biletów i długa podróż skutecznie mnie odstraszały.
-Idź w stronę odprawy, ja muszę przywitać się z chłopakami. - rzuciła szybko Kira, klepiąc mnie w ramię.
Jakimi znowu chłopakami? Miałyśmy lecieć same. Nie mogłam odszukać jej wzrokiem, więc ruszyłam w stronę odpraw. Przeszłam ją dość szybko, jak to lotnisko. Haneda nie było ani trochę przyjaznym lotniskiem. Wiecznie pełne i głośne.
Usiadłam w fotelu w poczekalni, rzucając walizkę pod nogi. Dobrze, że leciałyśmy biznes klasą. Kira zawsze nabijała się ze mnie w samolocie. Byłam wysoka, miałam długie nogi, a w klasie ekonomicznej czułam się ściśnięta, jak śledzie w puszcze.
Zamknęłam oczy, układając się wygodniej w fotelu. Zapomniałam zabrać ze sobą iPoda. Co ja będę robiła godzinę w tej poczekalni? Przegrzebałam walizkę z poszukiwaniu Kindle, ale musiałam go zostawić w mojej sypialni.
Już miałam wstać i ruszyć w stronę sklepów, które kusiły kolorowymi witrynami, kiedy zobaczyłam Kirę. I nie była sama. Paplała radośnie z jakimiś wysokimi mężczyznami, którym najwyraźniej jej poczucie humoru przypadło do gustu, bo co chwilę wybuchali śmiechem.
-A to jest Lena. - kiwnęła na mnie głową i przywołała mnie do siebie.
Podeszłam do niej zaciekawiona i przywitałam się z mężczyznami. Ken i Kenji. To prawie jak Flip i Flap. Za wszelką cenę starałam się zachować powagę. Kira i tak by tego nie zrozumiała. Japończycy przecież nie wiedzą kim są Flip i Flap.
-Lenka, pamiętasz chłopaków? Robiłam kiedyś z nimi wywiad i byli raz na naszym treningu. Grają w siatkówkę w Osace... - Kira posłała mi swoje poważne spojrzenie.
Miało one w sobie trochę groteski. Coś jak "Zachowaj twarz, nie rób z siebie idiotki, ja z nimi pracuję!".
Aha, to są to jej słynne "Pantery z Osaki", z których się kiedyś nabijałyśmy na treningu.
Panowie usiedli z nami w poczekalni. Też lecieli do Sapporo. My na małe wakacje w górach, oni na mecz o ligowe mistrzostwo Japonii w siatkówce mężczyzn. Zostałyśmy na mecz zaproszone. Kira miała jakieś kontakty z tym zespołem. Robiła staż w telewizji, podobno ją tam zatrudnili, ale jak zwykle dowiadywałam się wszystkiego ostatnia.
Kira miała współprowadzić jakiś sportowy program telewizyjny, który leciał raz w tygodniu. Trwał tylko trzydzieści minut, ale dla mojej przyjaciółki to było najlepsze, na co udało jej zapracować. Bardzo dużo to dla niej znaczyło. Dalej studiowała dziennikarstwo, a już dostała pracę w telewizji.
Ten program jednak nic mi nie mówił. Japońska telewizja po prostu nie nadawała się do oglądania. Durne programy, bajki, teleturnieje i wiadomości. I tak w kółko. Do japońskiej telewizji podchodziłam cztery razy i za każdym razem dawałam sobie spokój. Nie wiem jak oni mogą oglądać taki chłam.
Po kilku minutach w poczekalni zrobiło się trochę ciasno, bo dołączyła do nas reszta siatkarzy. Ostatni z nich, usiadł na przeciwko mnie, rozmawiając przez telefon po włosku. Nasze spojrzenia się spotkały, a uśmiech od razu zszedł mi z twarzy.
Co on tu do cholery robi? Felipe. Ten sam Felipe, z którym poszłam "na kawę". "Kawa" zakończyła się po dziesięciu minutach, kiedy otwarcie zaproponował mi pieniądze za seks i dotrzymywanie towarzystwa. Odmówiłam mi od razu i opuściłam kawiarnię. Nie mówiłam o tym nikomu, bo przecież nie było się czym chwalić.
Czy ja naprawdę przez cały lot do Sapporo będę musiała znosić jego towarzystwo?
Przyglądając mi się, zakończył rozmowę telefoniczną.
_______________________________________________________________________________
Dzisiaj bardzo krótko, bo naprawdę nie mam czasu.
Co za idiota zaprosił tą całą Margaret na MŚ? Jej piszczenia nie da się słuchać. Mamy w Polsce tyle wspaniałych artystów, a oni z jakąś miauczącą dziewczynką wyskoczyli.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarze:
Nie jest taka zła ta Margaret. Piosenka typowo mundialowa wpadająca w ucho. Lepsza akcja jest z tym trofeum, które rąbneli XD.
Vea
www.siatkarskie-miniaturki.bloog.pl
Prześlij komentarz